Monthly Archives: Październik 2011

Chłopiec, który mylił czapkę z dupą

Opowiadanie, które wygrało Puchar Strasburgera 2002.

Michał miał 10 lat i poważny problem. Ustawicznie mylił czapkę z dupą, co sprawiało, że jego życie nie było usłane różami. Zaczęło to się objawiać, kiedy był ministrantem i chciał zwrócić uwagę starszemu koledze, żeby nie uczestniczył we mszy w nakryciu głowy.

„Gdzie z tą dupą do kościoła” powiedział mu. Starszy kolega pobił go. Oczywiście po ogłoszeniach duszpasterskich.

Innym razem spadł ze zjeżdżalni i pojechał do szpitala. Diagnoza trwała 5 godzin, ponieważ chłopiec cały czas narzekał, że boli go czapka. Poskutkowało to licznymi rezonansami magnetycznymi i innymi bajerami, które miały wyeliminować ryzyko urazu głowy.

Kiedy już dorósł i umawiał się z dziewczętami wiele razy popełniał faux pas komplementując, na przykład, dopasowanie dupy do szalika. Kiedy chciał już to wszystko rozbić o kant czapki i kopnąć w kalendarz skacząc z klifu zdał sobie sprawę, że przecież może po prostu się nie odzywać.

Michał wiódł od tego czasu życie tak samo smutne jak przedtem.

_____

Opowiadanie luźno inspirowane dziełem Oliviera Sacksa Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem.

Reklamy

Tramwaj

Dlaczego tramwaj musi jeździć akurat pod moim oknem? Nie wiem, widocznie tak wyszło. Tak naprawdę chciałem pisać o czymś innym. O Słuchawkach. Słuchawki w tramwaju bardzo się przydają. Nie tylko w tramwaju, także poza nim. Właściwie nie wiem, skąd znowu ten tramwaj.

Najbardziej lubię, jak tramwaje się zatrzymują. Jak byłem mały, to zastanawiałem się, czy jest możliwe, żeby tramwaj zepsuł się akurat pod moim domem. Wysiadłbym wtedy z niego i wszedł do domu w mniej niż 15 sekund, byłbym królem świata. Wtedy już nie przeszkadzało by mi, że tramwaj jeździ tuż pod moim oknem – bo by stał.

Nigdy się tak jednak nie zdarzyło. Było już wiele takich sytuacji, kiedy tramwaj stał pod moim oknem, nigdy jednak nie dane było mi się w nim znaleźć. A szkoda. Ostatnio nawet całą ulicę zamknęli (nie moją, tylko inną), bo ktoś trzymał w butelce jakiś kwas na podwórzu i nagle się otworzyła. No i tramwaje stały na całej mojej ulicy, to było niesamowite. To znaczy byłoby, gdybym był w środku. A  że nie byłem, to tak naprawdę było tylko upokarzające…

Lubię tramwaję, przyznam to szczerze. Oczywiście bez przesady, nie podniecają mnie za bardzo. Ale uważam, że są świetne. Przyjazne, ekologiczne, szybkie, wygodne.

Tak naprawdę chciałem pisać o tramwajach. Słuchawki były tylko dla zmyłki.

Świat, w którym płaci się ziemniakami

Obudziłem się jakieś 10 minut temu i nie wiem czemu pierwszą rzeczą, jaka mi się nasunęła tego dnia było jedno zdanie z mojej pracy licencjackiej. Napisałem tam (w kontekście umownej wartości pieniądza), że gdyby ludzie się umówili, to środkiem płatniczym mogły by być chociażby ziemniaki.

Raperzy śpiewający o ziemniakach. USA niosące demokrację w krajach, gdzie żyzna gleba zapewnia dostatek ziemniaków. Biedni ludzie ciułający za marne kartofle.

A i tak mam wrażenie, że adaptacyjna zdolność ludzkości sprawiłaby, że ten system płatniczy oparty na ziemniakach miałby jakiś chory sens. Czas stop.

Kaczka

Zastanawiałem się dzisiaj (i to bardzo poważnie) nad kwestią kaczek. Mianowicie nad kwestią jednej kaczki. Tej największej. Chciałem się dowiedzieć jak duża jest największa kaczka na świecie. I co?

Jedyne, co znalazłem to wzmianka o tym, że największa kaczka na świecie to przyboczna atrakcja w mieście Andrew w Kanadzie. Dziwnie się poczułem. Otóż ja, Andrzej, szukam informacji na temat kaczki, która jest bardzo duża i wybudowana w mieście, które nazywa się prawie tak samo, jak ja mam na imię.

Po co właściwie ktoś wybudował tę kaczkę. Różne gówna ludzie budują ale, na miły Bóg, czemu jebaną kaczkę. Przy drodze. Ani to jakieś mądre zwierze, ani specjalnie urodziwe. Chociaż nie ukrywam, że chciałbym być tym, który wybudował największą kaczkę na świecie. Kaczkę w Andrew, AB. Chciałbym być nawet potomkiem tego budowniczego. Patrzyłbym w lustro i wiedział, że moje geny są zdolne do chujwieczego.