Kanapka

Nie ma sytuacji tak zawiłych, żeby nie można było z nich wyjść.

Wczoraj rano postanowiłem zjeść kanapkę. Zwykła codzienna czynność, która nigdy nie sprawiała mi większych problemów. Nic więc nie zapowiadało armagedonu, który lada moment miał się rozpętać.

Jak już mówiłem, obudziłem się, chciałem coś zjeść i zdecydowałem, że będzie to kanapka. Spałem bardzo długo, więc kiedy się obudziłem, byłem już konkretnie głodny, a musiałem przecież jeszcze sprawdzić maila, subskrypcje, przejrzeć poranną prasę i oczywiście wykąpać się, żeby nie jeść śniadania tak „na brudasa”.

No i wtedy postanowiłem zjeść kanapkę. Właściwie to kanapki jadam rzadko, wolę inne potrawy na śniadanie. Najczęściej bułki, które rozróżniam od kanapek, ze względu na ich przestrzenną specyfikę. Albo jajecznicę, omlet, jako na miękko, czasem na twardo a czasem sadzone, albo parówkę. Zawsze herbatę. No ale kanapki bardzo rzadko.

Czyli to już ustaliliśmy – zdecydowałem się na kanapkę. Wydawałoby się, że to wybór jak każdy inny, nie lepszy nie gorszy. No i sięgnąłem po chleb, po ser i pomidor, jeszcze majonez. I wtedy skończył się świat, naprawdę był armagedon. Nie żartuję.

Więc chyba jednak są takie sytuacje, z których nie da się wyjść w ogóle.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: