Dym i grubas

Siedzę w speluniastej kawiarni w centrum czekając na seminarium magisterskie, które mam za 4 godziny. Siedzę tu, bo można palić i jest internet.

Rozwaliłem się na kanapie i wypiłem już kawę za 4 zł. W popielniczce leżą zwłoki 3 papierosów marki Sobieski Premium (kupiłem je, bo się rymowały. „Sobieskie niebieskie”).

3 minuty temu przyszedł jakiś gruby koleś, zamówił Tyskie i usiadł mamrocząc coś do siebie.  Opieprzył już połowę browara. Nie ma nawet 11:00, cholera jasna.

Kolejni klienci – 4 studentów. Weszli, spojrzeli na mnie (rozwalonego na kanapie kolesia z laptopem), oraz na tego grubasa w kurtce (cały czas coś mamroczącego do siebie) i wyszli, chyba razem z kolegą grubasem tworzymy tutaj średnio przyjazną atmosferę.

Zmarnowałem 12 sekund tego wpisu na zaciągnięcie się papierosem i rozejrzenie po sali. Nic się nie zmieniło poza tym, że grubas przestał mamrotać. Jest teraz wyciszony, pogodzony. Zostały mu ostatnie 3-4 łyki Tyskacza.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: