Monthly Archives: Grudzień 2011

Ausland 2

Pisałem już gdzieś o tym oraz, co więcej, jak to teraz dokładniej opiszę, to pewnie też się tam pojawi. Sprawdzę to.
Dziewczyna weszła spóźniona do sali ze zbyt dużym papierowym kubkiem zapewne niedobrej kawy ze stój-kawiarni, jak to mówią Niemcy. Za nią wszedł PIES. „Cóż to za PIES”, pomyślał każdy kto go dostrzegł. Z pewnością dostrzegła go pani juniorprofessor, mówiąca w tym momencie o doniosłości filmoznawczych tez Kracauera. Zwierzę o ładnej kremowej maści i mądrych oczach posłusznie podążyło za swoją panią, oboje zajęli miejsca w pierwszym rzędzie, dokładnie naprzeciw ambony kontynuującej dzielnie swoją wypowiedź pani docent. Ich, to znaczy psa i referentki, spojrzenia musiały się spotkać przynajmniej dwa razy, na taką obserwację pozwalał mi mój punkt widzenia. To musiało być coś znacznie więcej niż spotkanie oko w oko z krową, które zdarzało się polskim emigrantom w Argentynie. To była wymiana spojrzeń między Nauką a Naturą. Niemiecka partia Zielonych byłaby wniebowzięta. PIES w pozycji ‚siad!’ wysłuchał do końca wykładu o ocaleniu fizycznej realności, z krótką przerwą na obwąchanie butów sąsiadów z pierwszego rzędu. Bezwzględnie wykonał swój instynktowny obowiązek w miejscu, w którym instynkt jest zdecydowanie verboten. Na koniec, w trakcie pokazu fragmentu filmu, PIES przyległ do podłogi, a jego pani rozkosznie głaskała go po karku. Z chwilą zakończenia wykładu nastąpił typowy dla wszelkich zgromadzeń chaos masowego wychodzenia, na moment wszyscy stali się modną posthumanistyczną masą gdzie PIES to też człowiek. Cieć opiekujący się salą wyprosił mnie jako ostatniego wychodzącego.

Nikt nie wierzy Michałowi

– Dź-dobry kontrola drogowa młodszy posterunkowy Michał Niedźwiedź proszę dokumenty – wyrecytował Michał do kierowcy zatrzymanego samochodu marki Opel.

– Mam w bagażniku – odparł wąsaty pan za kierownicą.

– Co pan, jak w bagażniku… No to niech pan je stamtąd wyciągnie.

Wąsaty pan wysiadł z samochodu, nagle PUF! Zmienił się w jeża i spierdolił do lasu. Michał zdębiał. Kiedy doszedł do siebie zgłosił zaistniałą sytuację do starszego posterunkowego.

-Michał Niedźwiedź HPU-2232, kierowca zmienił się w jeża i spierdolił do lasu. Odbiór.

-Niedźwiedź, weź idź w ogóle. Żarty ci w głowie. Bez odbioru.

Michał posmutniał i usiadł w radiowozie. Zadzwonił do mamy.

-Mamo, kierowca, co to go zatrzymałem, zamienił się w jeża i spierdolił do lasu.

-Tak tak, synu, oczywiście kochanie. Zupę masz w lodówce jak wrócisz w tym garnku czerwonym.

Młodszy posterunkowy zapłakał rzewnie . Wysiadł z samochodu, zmienił się w jeża i spierdolił do lasu.